| Facebook nie dla przestępców |
Brytyjskie ministerstwo sprawiedliwości wymusiło zamknięcie na Facebooku 30 profili wykorzystywanych przez przestępców do dręczenia rodzin swych ofiar. Minister sprawiedliwości Jack Straw przyznał wczoraj w wywiadzie dla BBC, że trzy tygodnie temu poprosił administratorów znanego serwisu społecznościowego, by w ciągu 48 godzin usunęli strony, na których znalazły się obraźliwe wpisy pod adresem rodzin ofiar przestępstw. I Facebook do prośby ministra się przychylił. - Takie zachowanie jest straszne, głęboko niepokojące i obraźliwe dla moralności publicznej - mówił Straw o nadużywaniu Facebooka. Minister spotkał się wczoraj z Margaret i Barrym Mizenami, których syn Jimmy został zamordowany w 2008 r. w Londynie oraz z Richardem Taylorem, ojcem 10-latka zabitego dziewięć lat temu w Peckham. Wszyscy oni przeczytali ostatnio na Facebooku niepokojące notatki na temat swych dzieci. Mający 400 mln użytkowników na całym świecie Facebook jest prawdziwym fenomenem społecznym także w Wlk. Brytanii. Liczba brytyjskich kont wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat z 8,5 do 23 mln. Znakomita większość korzysta z Facebooka, by dzielić się ze znajomymi przemyśleniami, czy zdjęciami. Ale brytyjska policja notuje też coraz więcej przypadków zastraszania i szydzenia za pośrednictwem wpisów w różnych serwisach społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy Bebo. W większości przypadków chodzi o nastolatków. W takich przypadkach sprawa kończy się zazwyczaj wezwaniem do dyrektora szkoły. W 2009 r. dwie szkockie nastolatki wpadły jednak w taką rozpacz po śmierci chłopaka jednej z nich, że poprzez wpisy na Bebo umówiły się, iż popełnią samobójstwo, co też zrobiły. Facebook stał się też miejscem wielkiej afery w sławnym i zazwyczaj bardzo skrytym brytyjskim wywiadzie MI6. Żona dyrektora MI6 Sir Johna Sawersa dzieliła się na Facebooku informacjami na temat rodziny. Dzięki pasji lady Shelley Sawers użytkownicy tej strony mogli m.in. zobaczyć, jak państwo Sawers spędzają wakacje oraz dowiedzieć się, gdzie mieszkają ich dorosłe dzieci i rodzice sir Johna. Nowa kampania brytyjskiego resortu sprawiedliwości ma uderzyć w coraz powszechniejsze nadużywanie serwisów społecznościowych przez przestępców. W ostatnim czasie brytyjską opinią publiczną wstrząsnęła historia Jade'a Braithwaite'a, który odsiaduje karę więzienia za zadźganie nożem 16-latka Bena Kinselliego. Braithwaite drwił za pośrednictwem Facebooka z jego rodziny. Na swojej stronie na Facebooku zapowiedział też, że choć na razie jest "uziemiony", to po wyjściu z więzienia "wyciszy bądź skasuje tych, których będzie chciał". Inny głośny przypadek dotyczył Roy'a Boodle'a, włamywacza, który na Facebooku drwił z depczącej mu po piętach manchesterskiej policji. W tym czasie dokonał kilku włamań. Niedawno został skazany na 3,5 roku więzienia. Dlatego oprócz umowy z Facebookiem, że administrator serwisu będzie skuteczniej filtrował zawartość stron, Straw nakazał też służbie więziennej, by czujniej nadzorowała odwiedziny skazanych przez rodziny. - Będziemy ostrzej reagowali na przemyt do więzień telefonów komórkowych - mówił. Ministerstwo podejrzewa jednak, że autorami obraźliwych wpisów na profilach przestępców są ich rodziny bądź bliscy. |
|
|


